Wiosna w pełni, co sprzyja organizacji konferencji, kongresów i międzynarodowych spotkań, na których nie może zabraknąć tłumaczy. Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała raport, w którym tłumacz symultaniczny zajął trzecie miejsce w rankingu najbardziej energochłonnych zawodów świata.

Pierwsze miejsce w rankingu zajmują astronauci. Zaraz z nimi uplasowali się piloci samolotów wojskowych. Trzecie miejsce przyznano tłumaczom. Na podstawie badań WHO wynika, że bycie tłumaczem to trudny zawód, i nie chodzi tylko o konferencje czy biznesowe spotkania, ale także szkolenie. Aby potwierdzić doniesienia Światowej Organizacji Zdrowia, udaliśmy się do jednej ze szkół językowych w Krakowie, gdzie zapytaliśmy się, czy faktycznie bycie tłumaczem to ciężka i energochłonna praca. Szkoła językowa Kraków Axon System w imieniu wszystkich swoich pracowników, native speakerów oraz osób zajmujących się szkoleniami potwierdza tą tezę, uzasadniając decyzję WHO. Zdaniem tłumaczy, największy problem w nauczaniu języka, jak i samym tłumaczeniu symultanicznym jest objaśnianie frazeologizmów oraz przysłów. Każdy język jest w nie bardzo bogaty, co tylko utrudnia dosłowne przetłumaczenie wypowiedzi tak, aby zachowały one swój pierwotny sens.

Prócz trudności związanych ze słownymi zawijasami i frazeologizmami zagranicznych języków, tłumacz szkolący musi stanąć w szranki z typowymi problemami pedagogicznymi, z którymi spotykają się inni nauczyciele. Największy problem to zachęcenie do nauki języka obcego i w prosty, aczkolwiek skuteczny sposób, przekazanie wiedzy. Nic dziwnego, że WHO umieściło zawód tłumacza na podium w rankingu najcięższych i najbardziej wymagających zawodów świata. Od teraz warto zwrócić uwagę na trudy pracy tłumacza, zwłaszcza tego, który swoją wiedza chce podzielić się z innymi na szkoleniach czy prywatnych lekcjach. Pozostaje podziwiać ludzi, którzy ciężką pracę związaną z tłumaczeniami łączą także z pedagogiką i czerpią z tego satysfakcję.